księga

ja

klisza

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


nici
kieliszek
msz



po godzinach
pracownia wypieków
moje wypieki
tropic jungle
sztukatułka
white plate
stylowi.pl
whisk kid
boli



fotolog.pl
photobucket
imagebb.com

PustaMiska - akcja charytatywna
15.01.2014 :: 17:41


podsumowanie grudnia



zając jakiś - jedyny raz, kiedy w grudniu spadło trochę śniegu;


urodzinowe kwiaty od pracusiów;



i taki tam tort;



gdyby nie tory - ale mimo wszystko strasznie lubię ten widok;



fimo, ~6 cm;



zdjęcie okropne, ale gest bardzo miły;



zdjęcia straszne - ale taki tam kłapouszek, fimo, ~7-8 cm;



cycki dla N.;



spaghetti dla A.;



choinka pracowa - moje dzieło;



wigilijna sterta;

i od teraz już czas spokoju, relaksu...


stanowisko pracy pana Brzydala do piernikowania;



i moje stanowisko pracy;



pan Brzydal wałkuje;



prawie gotowe do pieczenia;



rezultaty;



i jeszcze więcej;


a tu jeszcze kruche cynamonowe gwiazdki;



blaty na piernik staropolski;



przygotowanie choinki;



ten jedyny raz, kiedy drzewko nie było totalnym drapakiem;



i dużo winka...


grudzień sprawił, że jestem na detoksie (bynajmniej nie przez wino). gdy sobie teraz tak o tym pomyślę, to był strasznie miły i ciepły miesiąc (w skali temperatury na dworze także).
nie sfotografowałam wszystkich wypieków (a pierwszy raz robiłam makowca - i był świetny, choć bardzo brzydki). bardzo mało było czasu na przygotowania, mało czasu przed świętami, więc dni wolne były prawdziwą ulgą. tak jak stwierdziłam rok temu - po raz ostatni było wtedy słodkie lenistwo. ale dzięki temu tak bardzo docenia się dni wolne.
a jak zaczęłam jeść w wigilię, tak przestałam dopiero 6 stycznia.


---

my faher's eyes


Komentuj (6)