księga

ja

klisza

2018
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


nici
kieliszek
msz



po godzinach
pracownia wypieków
moje wypieki
tropic jungle
sztukatułka
white plate
stylowi.pl
whisk kid
boli



fotolog.pl
photobucket
imagebb.com

PustaMiska - akcja charytatywna
01.10.2008 :: 23:00
powiedział raz, że rok ma 31 milinonów sekund

jest 1 października, a ja, wracajac do domu, w mroku ledwie rozproszonym odległą latarnią dostrzegam rózaniec. pewnie wypadł komuś z kieszeni. nigdy nie bylam specjalnie religijna [co znaczy po prostu tyle, ze nie kocham kościoła tak mocno, jak on by tego chciał oraz nie należe do zgrupowań o zabarwieniu religijnym], to jednak w pewnym sensie poruszyło to pewną strunę w moim sercu.
przy takim wietrze powietrze dziwnie pachnie. podmuchy zrywają liście z drzew i niemal ciskają je w twarz, ale nie mogę się zmusić do ukrycia twarzy w szaliku. chcę tylko wdychać tę rześkość.
mały, łaciaty kotek bawi się wirującymi po ulicy zżólkniętymi liścmi. widzę to wszystko lekko rozmazane, w żółtym, plastikowym świetle ulicznej lampy.





Komentuj (21)


14.10.2008 :: 23:21
being on your own you're never alone




miało byc coś słonecznego, ale jest czern-i-biel. słoneczne nuty czekają na lepszy dzień.
uwielbiam, po prostu uwielbiam wracać z d. do domu. uwielbiam razem z nią śpiewac i wygłupiac sie w samochodzie, widzieć w aucie obok jonathana carrolla, który w dodatku otwiera szybe i nas zachęca do tego samego [co za prosiak!].
nie jest źle.

ps. podpis dla klimatu - podpiszcie!

Komentuj (32)


26.10.2008 :: 13:26







narzekanie nie ma sensu, zaciskamy zęby, przynajmniej słońce dziś świeci.
zauważam u większości syndromy jesiennej depresji. u siebie nie widze! jestem tak zmięta i stłoczona, że nawet gdyby słonie zaczęły spadać z nieba, nie zdziwiłabym sie i poszła dalej.

nie padały nawet przyjazne słowa powitania, zabrakło owej idealistycznej naiwności, która zawsze każe nam przypuszczać, że nowy dzień będzie lepszy od minionych

Komentuj (16)