księga

ja

klisza

2018
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


nici
kieliszek
msz



po godzinach
pracownia wypieków
moje wypieki
tropic jungle
sztukatułka
white plate
stylowi.pl
whisk kid
boli



fotolog.pl
photobucket
imagebb.com

PustaMiska - akcja charytatywna
01.10.2013 :: 19:31


podsumowanie września



grzyby, podejście pierwsze;


wynik dość marny - ale ładnie się prezentuje;



indiana jones drinking game;



podejście drugie - znacznie lepiej;



zapasy na zimę;



kolejna faza;



lepsze niż ketchup;



ostatnie zdjęcie;



jeden z moich ulubionych porannych widoków;



praca nad pracą;



i zwieńczenie;



zawsze mnie fascynowały;



zły pan gruszka (z tyłu też miał rysunek);



moje ulubione grzyby do fotografowania;



czerwone i w kropeczki;



i miły dla oka wrzosik.


w głośnikach james blunt, towarzyszył mi w pisaniu i siedział ze mna po nocach.
wrzesień przyniósł sporo rozczarowań - poczynając od niezwykle chłodnej pogody, kończąc na nieskończenie małej ilości czasu dla tego, co naprawdę ważne.
dużo złości na niesprawiedliwość.
czekanie, wieczne czekanie.
ale umiem powstrzymywać swoje potrzeby, zakładając im jarzmo z rozumu.
to, co dla innych jest rzeczywistością, ja musiałam zmienić w marzenie, gdyż wydaje się to tak odległe i nieosiągalne. to, co dla innych jest normalne, ja będę musiała wyrywać innym z gardła i walczyć, żeby dla mnie też stało się realne.
jedynym sposobem wydaje się ucieczka od tego, co hamuje. ale to nie ja muszę uciec.
i nie mogę podjąć walki sama.

---

i really want you


Komentuj (3)