księga

ja

klisza

2018
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


nici
kieliszek
msz



po godzinach
pracownia wypieków
moje wypieki
tropic jungle
sztukatułka
white plate
stylowi.pl
whisk kid
boli



fotolog.pl
photobucket
imagebb.com

PustaMiska - akcja charytatywna
02.06.2008 :: 21:10
samotna wyspa na morzu kloaki


moja przystań


cholera. przepraszam, ze nie odpisuje na maile, smsy, tleny, gadugadu i że wogóle mnie nie ma.
ale zaczęła sie moja pieprzona alergia i jestem straceńcem dla świata zewnętrznego.
a poza tym, szkoła skrupulatnie dba o to, zeby do końca czerwca mi sie nie nudziło za bardzo.

a teraz ide oglądać armageddon. bo pierwszy raz oglądam.


Komentuj (11)


04.06.2008 :: 21:09
chemical burn




monotematycznie?

z zaskoczeniem odkrywam krążące jaskółki. w pewnym sensie one zawsze dla mnie zwiastują wiosnę.
z zaskoczeniem odkrywam również to, ze mimo godziny dziesięć-po-dwudziestejpierwszej jest wciąż bardzo jasno. ja po prostu żyję na kompletnie innej planecie, na której obowiązuje aktualnie wyłącznie czas pracy, dzień roboczy. a, i lataja pyłki.
łzawiące od dwóch dni oko doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Komentuj (13)


07.06.2008 :: 13:40
trueskawkowo!






Komentuj (5)


08.06.2008 :: 17:29
gregarina polymorpha



kto ogląda dziś ze mną mecz? nie mam piwa, ale mogę zrobić popcorn i herbatę truskawkowo-wiśniową.





pogoda dzisiaj odrobinkę w kratkę.



od rana wtłukuję do głowy takie rzeczy jak arthropoda, annelida i platyhelminthes. jutro egzamin... na szczęście zerówka :]

Komentuj (23)


11.06.2008 :: 21:15
kończ waść, wstydu oszczędź.





zdrowa kolacyjka po 21.

a w TV szwajcaria-turcja, przedtem czechy-portugalia [miało byc 2:3 !]
mam trochę wolnego, to co sobie będę żałować przyjemności.

---

to, co się przed chwilą stało to śmiech na sali. sędzia kalosz.
w takich sytuacjach przestaje sie swojemu Ojcu dziwić, ze nie ogląda piłki nożnej. wszytsko jest ustawione.

dupa... :(

Komentuj (17)


15.06.2008 :: 14:53
czy jestem wariatem?

I zaraz wprost od wejścia rzucam się telewizję włączyć, jak Robinson, jak ku desce ratunku. W strachu przed pustym mieszkaniem.
Muszę se zrobić kolację.
Kurwa, przecież ja nic nie muszę.
Kto powiedział, że muszę? Kolację?
Nie muszę jeść!
Nie muszę spać!
I znów szykuję sobie kolację, robię, ja pierdolę...


dzień świra to film dobijający jak żaden inny...

Jakby zupełnie nie miało znaczenia, czy wstanę, czy NIE wstanę.

ostatnimi czasy czuję sie jak rycerz bez zbroi, odsłonięty, nagi, narażony na ciosy życia. jak nieoskorupiony mięczak. nawet jak ostryga nie mogę sie zamknąć we własnej muszli.
i tylko ze wszystkich stron- zrób to, zrób tamto, a przeciez to kompletnie nie ma znaczenia. bo to jest bez sensu jakiegokolwiek, nawet najmniejszego. jak łatwo człowiek może się rozkleić w sobie przeczytawszy głupie opowiadanie albo dlatego, ze swoich przyjaciół nie widział juz z miesiąc. ani z nimi nie rozmawiał przez pieprzone gadu-sradu.

Jestem skrajnie zmęczony, a przecież jest rano!









pan k.

Komentuj (35)


21.06.2008 :: 17:07
i still believe in your rain



mała m.uszka.

oasis-wonderwall z youtube'a

Komentuj (8)


23.06.2008 :: 21:24










jutro mam egzamin z chemii. uczę się. i nagle...
wraz ze wzrostem centrów chiralności wzrastaja mozliwości
życie jest chiralne. to tak jak założyc prawa rękawiczkę na lewą nogę

Komentuj (10)


24.06.2008 :: 22:51


rosnie się, czytając o piratach i kowbojach, i kosmonautach, i takich, i właśnie gdy jesteś przekonany, że świat jest pełen zdumiewających rzeczy, mówią ci, że tak naprawdę, to on jest cały z martwych wielorybów i zrąbanych lasów, i nuklearnych odpadów, co będą krążyć przez miliony lat. to do tego nie warto wyrastać, jeśli chcecie wiedzieć, co o tym myślę.






a dobrze im wszystkim tak będzie, jeśli wszystkie nuklearne bomby wybuchną naraz i wszystko zacznie sie od początku, tylko właściwie zorganizowane. czasem myślę, że chciałbym, aby tak było.




dobry omen. z całkowitą pratchettowsko-gaimanowską filozofią, ironią, humorem.

i oszukuję siebie, ze jeszcze tylko dwa egzaminy. ale tak naprawdę trzy i już mam tego dosyć.

Komentuj (12)


26.06.2008 :: 16:26





herr ritter

Komentuj (13)


28.06.2008 :: 23:12






oddycham skażonym powietrzem tego miasta.

pierwszymi kroplami deszczu wsiąkającymi w asfalt.
smrodem mokrego betonu.


spojrzenie zawieszone w krystalicznej bryle przejrzystości.
ale nikogo nie widać.

Komentuj (15)