księga

ja

klisza

2018
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


nici
kieliszek
msz



po godzinach
pracownia wypieków
moje wypieki
tropic jungle
sztukatułka
white plate
stylowi.pl
whisk kid
boli



fotolog.pl
photobucket
imagebb.com

PustaMiska - akcja charytatywna
06.09.2008 :: 12:26


z roztargnieniem i nutką niedowierzania stwierdzam, że powrot do normalnego, nizinnego życia jest dość intesywny. i co najlepsze- wreszcie moge powiedzieć, że jestem zadowolona.
i nawet mi nie przeszkadza, ze nie dają człowiekowi spać, jak wraca o drugiej w nocy do domu; wchodzą mu do pokoju i skrzypią starymi stawami, każą kotom kłaść się koło niego i to wcale nie ma różnicy, ze jest siódma rano.
dostrzegam kilka nowych zmarszczek wokół oczu, ale któż by się tym za bardzo przejmował.
dostrzegam wreszcie też to, że tak naprawde mam przyjaciół i że oni mają mnie. i to nie jednego naraz, ale wręcz przeciwnie!

i znów bałagan na biurku, niepościelone, nierozłożone łózko z czterema kotami w pakiecie.
królik roznoszący świerzb i kiłę.

----

dla spragnionych zdjęć...



chrzest bojowy moich glanów+opaska na bolące kolano[nic nie dała, ale cicho :)]


owiecka


wielka orgia na mojej kanapie, stopy moje, belladonny i prodgy'ego, zdjęcie łaskawie zrobił maniek :)


widok na trzy korony z wysokich skał- wyżej nie będziesz


wędrowcy na jarmucie


codziennie takie zachody


ekipa z niebieskiego dżipa- prodgy, belladonna, maniek


+ bonus



wspaniałe zdjęcie mańka- belladonna and me

Komentuj (25)


15.09.2008 :: 21:47
and everything is plastic,and everyone's sarcastic



mroźny poranek.
aż strach wychodzić na zewnątrz, odpadają dłonie i rumienią się policzki.
myslę bardzo poważnie o założeniu czapki. tej zimowej.
pora wyciągnąć pedalskie puszyste skarpety, bo straszę przyjaciół i rodzinę permanentnie zimnymi stopami.


przez cały dzień oasis

Komentuj (15)


17.09.2008 :: 00:01
a cruel taste of winter












zimowe plenery w drodze na mazury/ grudzień 2007
odgrzebane i odgrzane.


Komentuj (28)


22.09.2008 :: 12:45


nie mam siły na bycie szczupłą i towarzyską osobą.
google uparcie przypomina, ze dziś pierwszy dzień jesieni, jakby od tygodnia nie było szaro, zimno i depresyjnie.
uwielbiam mleko skondensowane, rozlewające sie po całej jamie ustnej. jego smak na końcach policzków i pod językiem.




maybe i will never be
all the things that i want to be


Komentuj (21)


25.09.2008 :: 12:29


widzicie to słońce? aż chce sie życ!




dzisiejsza jarzębina:)

Komentuj (36)