księga

ja

klisza

2018
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


nici
kieliszek
msz



po godzinach
pracownia wypieków
moje wypieki
tropic jungle
sztukatułka
white plate
stylowi.pl
whisk kid
boli



fotolog.pl
photobucket
imagebb.com

PustaMiska - akcja charytatywna
01.09.2010 :: 21:05




---

przychodzi kilka razy w ciągu roku taki czas, że nie mogę normalnie zasnąć. i leżę, i myślę, i leżę, i właściwie nic nie mogę zrobić. wstawanie i zajmowanie się czymś wydaje mi się cholernie niewłaściwe. pstrykanie światłem, on/off, robienie hałasu, oglądanie serialu, czytanie książki o 2-3 w nocy to nie dla mnie. naleciałości z wychowania i rzadkiej obecności taty w domu, ale mocno zakorzenione. skutkuje to tym, że leżę i myślę, rozmyślam i przemyśliwuję, co zawsze kończy się źle.
trzeba od czasu do czasu zjeść całą tabliczkę czekolady i wypłakać się w szeroką, męską pierś, ścisnąć umięśnione ramię. czasem bez powodu, a czasem bo się pociąg spóźnił.
przyłapuję się czasem na użalaniu się nad tym, jaka to ja nie jestem biedna, nieszczęśliwa i ogólnie tylko się popłakać. każdy zapewne ma takie rozmyślania, natomiast uznałam, że nie powinnam może tak często ich przywoływać, bo przynajmniej mam ku temu powód. a ktoś może by i chciał mieć, a nie ma i jest nieszczęśliwy.
tak, tak, i nie ma nic gorszego, niż jak coś zawiedzie moje głupie, naiwne, małe nadzieje. eh po prostu.
wędrując bezmyślnie po kulinarnych blogach, trafiłam na blog nie-kulinarny, który zmusił mnie do przemyślenia tego, że ilość usłyszanych "kocham cię" powinna być niepoliczalna.
to chyba jest wyjątek od reguły, która twierdzi, że coś powtarzane zbyt wiele razy zamienia się we frazes, banał, coś powszedniego. nie to. to odświeża, cieszy. nigdy nie mam dosyć.
jak to jest, że niektórym nawet zdjęcie jajek w pieprzonym garnku wychodzi wspaniale? idealne światło, atmosfera jak z jakiegoś dobrego obrazu?
muszę wierzyć w coś większego. nawet, jeśli to nie interventionist god, to jakaś siła wyższa, której codziennie mogę się poskarżyć, wyżalić, zaufać, że nie jestem z tym wszystkim sama; że coś potężnego może jednak nade mną czuwa. taka moja mała, naiwna wiara.


---

(are you) the one i've been waiting for?
here comes your man

Komentuj (9)


09.09.2010 :: 14:29






a dziś to się tylko zabić przy renacie przemyk, po zjedzeniu pięciu czekolad.
tylko że ani jednego, ani drugiego mi się nie chce (renaty słuchać, a po czekoladę iść do sklepu).
przypuszczam, że teraz będzie już coraz gorzej.

---



Komentuj (20)


21.09.2010 :: 13:11


siędzie pod tym klonem regent z Abbadonem?

---


Komentuj (3)


23.09.2010 :: 21:05





wczoraj był miły wieczór.
dzisiaj był ładny i ciepły dzień. i co z tego?

postanowiłam odreagować prasując, ha ha. nigdy mi nie szło, poparzyłam sobie obie ręce. i wczoraj, jak ciasto piekłam. które prawdopodobnie wpieprzę całe sama.


dobrze, że mam obok osobę- przyjaciółkę, w każdym znaczeniu tego słowa, która nie traktuje mnie jak koło zapasowe. dzięki temu łatwiej jest znieść wszystkie inne epizodyczne przypomnienia sobie.


miałam już nie oglądać sama komedii romantycznych ze względów zbyt szybkiego porównania kłamliwych obrazów związków i miłości do rzeczywistości i wielkich dołów z tego powstających, ale chyba muszę.



(edit notka powyższa wywołała wczoraj burzę , która jednakowoż udowodniła, że kłócić o rzeczy poważne to my się potrafimy tylko przez telefon. i wczoraj też był dobry dzień. /edit)

---

piosenka z odległych czasów, z bardzo odległych wyobrażeń różnych rzeczy:
anywhere

Komentuj (17)